Wagadugu 2012

aktualizacja: 2012-08-10 20:28:50     nr wiadomości: 17934     przeczytano: 8926     Ilość komentarzy komentarze: 2
Wagadugu 2012 - czyli czym to pachnie

      W dniach 31.10-29.11 dwaj motocykliści, Ernest z Zambrowa i Marek z Bartoszyc, planują podróż do Afryki. Zwykła i niezwykła to podróż - zależy dla kogo. Przygoda pozbawiona krzykliwych pojęć w stylu ekspedycja, eksploracja itp. Nie odkrywają niczego nowego, choć z pewnością by chcieli. Twierdzą, że to zwykłe spełnienie chłopięcych marzeń o podróży na Czarny Ląd.
Do przejechania mają dużo, dystans 20.000km nie daje szans na plażowanie czy bratanie się z poznanymi osobami. Ale na kontakt na pewno będzie czas. Na kontakt z człowiekiem, przyrodą, zabytkami, zwierzętami nie szkoda im będzie czasu. Oby wszystkie te kontakty poszły po ich myśli !
Po drodze chcą zdobyć najwyższy szczyt Atlasu Wysokiego, Maroka i Afryki Północnej, czyli Dżabal Tubkal. Wejście na 4167mnpm w warunkach już zapewne zimowych zabierze im zdecydowanie więcej czasu niż letni spacerek, bo latem zdobycie tego szczytu nie przysparza wielkich trudności.

I tu, jak twierdzą, ich plan się kończy. Tu, czyli w połowie drogi. Po przebyciu ok 5.000km do osiągnięcia calu zostanie im mniej więcej drugie tyle. Do Wagadugu, stolicy Burkina Faso chcą dojechać kierowani instynktem poszukiwaczy przygód, bez planu, choć z mapą. Chcą jechać jak najdalej od utartych szlaków, zobaczyć to co ukryte przed okiem „japońskiego turysty” przyjeżdżającego tam autokarem czy autem 4x4, po prostu chcą zachłysnąć się prawdziwą Afryką.
Jedziemy po przygodę, po wspaniałe doznania wzrokowe, smakowe i zapachowe. Po cudowne zdjęcia, po długie godziny materiału filmowego. Wreszcie po to by cieszyć się samą jazdą na motocyklach – mówią. Z Wagadugu będziemy wysyłali kartki pocztowe do ludzi dobrej woli, którzy zechcą wspomóc jeden z dwóch Domów Dziecka. Są to placówki z naszych rodzinnych miejscowości. Szczegóły na www.wagadugu2012.pl w zakładce Pocztówka z Afryki.
Jedziemy maszynami które mają już swoje lata i nawinięte „kilka” km w koła. Ale znamy je, cenimy i wierzymy, że dowiozą nas na miejsce i przywiozą z powrotem cało, zdrowo i bez niespodzianek. Oby te 20 000 km nie zrobiło na nich wrażenia. Jednocześnie życzymy sobie tego, by te 20 000 km zrobiło wrażenie na nas. W końcu po to tam jedziemy – po wrażenia, po przygodę! Będziemy nimi podążać po autostradach Europy, po drogach Maroka, Sahary Zachodniej, Mauretanii i bezdrożach Mali i Burkina Faso.
 
Pokrótce dla osób bardziej zainteresowanych – ich motocykle to dwie Hondy Transalp z początku naszego obecnego stulecia, 53KM, 650ccm, ważące po ok 215kg, oczywiście bez bagaży. A te jednak trochę będą ważyły bo za punkt honoru (ot takie ich założenie na bliższy kontakt z naturą) Ernest i Marek postawili sobie wszystkie 30 nocy spędzić z dala od hoteli, moteli.
W takim stylu staraliśmy się  podróżować od zawsze, tak też chcemy by było i teraz – mówią podróżnicy.
Z namiotu zrezygnujemy tylko na okoliczność zaproszenia nas do afrykańskiego domu, raczej z grzeczności i ciekawości nie odmówimy – dodają.


Taki styl podróżowania to dodatkowy bagaż - dodatkowe 5kg sprzętu biwakowego ( mata, śpiwór, namiot, prysznic), grubo ponad 10kg to opony wyposażone w terenowy bieżnik, jakiś prowiant, zapasowa benzyna, kuchenka do gotowania i mnóstwo mniej lub bardziej potrzebnego szpeju. Zabrać muszą chociaż troszkę części  które mogą ulec awarii a niekoniecznie dostaną je w Afryce : dętki, łożyska, linki, olej i filtry do wymiany. Co może zawieść, a da się wymienić – przed wyjazdem wymienią na nowe.   

Całą trasę będziemy starali się na bieżąco archiwizować dla Was na naszej stronie internetowej, czy Fun pagu na który gorąco zapraszamy: http://www.facebook.com/Wyprawa.Wagadugu2012
             Czekamy tam na Wasze LAJKI !
             Będzie nas można śledzić w ciągu dnia  i nocy, zawsze możecie nas podejrzeć gdzie śpimy, czy skąd i dokąd danego dnia jedziemy. Będziemy mieli zamontowane na jednym z naszych motocykli urządzenie, które będzie wysyłało sygnał do satelity a ta ”umieści” go na mapie. Adres dzięki któremu będziecie mogli podróżować z nami podamy wkrótce.



Przygotowania już pomaleńku ruszają. Specjaliści z firmy AL-MED nauczą ciekawskich Świata jak radzić sobie z niespodziankami jakie mogą ich spotkać w czasie podróży: od profesjonalnego zakładania prostego opatrunku po opanowanie otwartego złamania aż po profesjonalnie przeprowadzenie resuscytacji krążeniowo - oddechowej.

Musimy się też nauczyć jak reagować na objawy różnych chorób tropikalnych – w końcu jedziemy w rejony zagrożenia malarią. Musimy wiedzieć jak się leczyć, jak korzystać z tego co mamy w swoich apteczkach by dać radę na czas dotrzeć do specjalistycznej placówki i tam kontynuować ewentualne leczenie.  A wiadomo, że nie spotkamy jej za rogiem! - wspominają.
Postaramy się też na wysokim poziomie utrzymać naszą kondycję fizyczną, jazda poza drogami utwardzonymi kosztuje dużo wysiłku, wejście na czterotysięcznik nie mniej. Stąd planujemy min. jeden wspólny wypad w góry i kilka wspólnych treningów z motocyklami. Oczywiście na co dzień nie będziemy przesiadywali z pilotem i kuflem piwa. Cały sezon przeznaczamy na przygotowania na było nie było naszą przygodę życia.


Na koniec kilka słów o uczestnikach.

Ernest (Neno) z Zambrowa – 34 lata, kawaler. Kocha góry, podróże i jazdę motocyklem. Na motocyklach jeździ od zawsze, podróżuje odkąd zaczął pracować i stać go było na coś więcej niż wyjazd do pobliskiego McDonaldsa. Góry...od 2003r, a tak na dobre od 2010. Bzika na punkcie fotografii dostał wraz z pierwszym aparatem który kupił sobie 15miunt po odebraniu zdjęć ze swojego pierwszego zagranicznego wyjazdu w 1999r. Po prostu był zniesmaczony tym co zobaczył, tym co przywiózł na jeszcze wtedy klatce filmu. Od tamtej pory szlifuje swoje umiejętności, by to co zobaczył udało się w miarę wiernie odwzorować na matrycy jego cyfrówki. Od niedawno zaczął poważnie myśleć by zebrać wszystkie swoje pasje do kupy, dołożyć do nich jeszcze kamerę video i połączyć to w jedno niesamowite COŚ – tak narodził się pomysł na WAGADUGU 2012. A jak już coś sobie wymyśli to nie zwykła odpuszczać. W końcu marzenia są po to by je realizować !

Marek (Remi) z Bartoszyc – 34 lata, żona Kasia i dwuletnia córka Karolinka.Zawodowo strażak w stopniu sekcyjny w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej KP PSP Bartoszyce. Służba w PSP jest pasją. Młodszy nurek MSWiA. Z zamiłowania motocyklista i podróżnik, płetwonurek – uczestnik kilku wypraw nurkowych do Norwegii, miłośnik fotografii, majsterkowicz i mechanik. Lubi sport, amatorsko piłka nożna i bieganie, kajaki, pływanie, siłownia, ratownik WOPR, akwarysta. Doświadczenie wyprawowe: Albania, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Bułgaria, Rumunia, Grecja… zawsze namiot, z daleka od autostrad i wygodnych hoteli. Wagadugu2012 to również jego pierwsza poważna wyprawa, spełnienie młodzieńczego marzenia.

Patron medialny Portal e-Grajewo.pl


Podobnie, choć dużo bliżej, jeździło się motocyklem MZ 250/1 albo czterosuwowym motocyklem JUNAK, nazywanym królem PRL-u, polską legendą. Początkowo był on dostępny wyłącznie dla elity. To były piękne trasy, lata i wspomnienia. Dziś zamiast jechać, powtarzam często przebyte trasy w myślach i marzeniach. Dlatego trzymam kciuki za młodymi pasjonatami odważnych wojaży. Wracajcie pełni wrażeń, zdrowi i na czas.
Napisał: sTs dodano: 2012-08-10 22:47:42

Dzięki ! Zapraszamy na : http://www.facebook.com/Wyprawa.Wagadugu2012
Napisał: Wagadugu_2012 dodano: 2012-08-12 10:17:54

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.